Taka już specyfika naszego klimatu, że jak tylko zrobi się wrzesień, to robi się też zimno. Wtedy można albo włączyć grzejnik, albo spróbować przejrzeć zdjęcia z ciepłych lipcowo-sierpniowych dni, żeby przynajmniej trochę się dogrzać. W każdym razie, w ostatnim wspominkowym poście wrzućmy fotki z Hiszpańskiej Nocy. Nie wnikam jak wyglądają inne nocy Hiszpanów, ale ta była taneczna, rozśpiewana,
(czyli pewnie u Hiszpanów taka noc zdarza się bardzo często).
Zacznijmu jednak od opisania niezwykłego ślubu i na ślubie skończmy (no nic, takie czasy, że co chwilę kogoś ślub trafia)
W drodze na show (bo tym jest Hiszpańska Noc) wysiedliśmy na chwilę w Palma de Mallorka, żeby zebrać resztę załogi wybierajacej się na przedstawienie. Ponieważ w stolicy Majorki stoi piękna katedra, wysiedliśmy na chwilę, żeby zrobić sobie z nią
Po tak niewybrednym żarcie, przejdźmy do tematów bardziej odpowiednich, a mianowicie do pewnej polskiej rodziny. Co tu dużo mówić, wakacje są jeszcze bardziej udane, jeśli na swoim szlaku spotkasz kogoś kto, wymyśli nocne gokarty, zna knajpkę z pokazami Capoeiry (chłopaki wyginające się na parkiecie w ramach pokazu sztuki walki, jako atrakcja równoważna występowi kobiety w sieci) do tego świetnie dogadującego się z Hiszpanami po Polsku, a nie będącego sztabem kaowców
The End
Zaraz, zaraz, obiecałam , że wpis zacznie się i skończy ślubem. A więc... poniżej zdjęcie pary młodej, na której weselu byliśmy niedawno. Fotka oczywiście w moim ulubionym stylu, czyli "przekszywiony tort weselny z Państwem Młodym" jako już trzecie takie zdjęcie w kolekcji.
Wszystkiego naj dla Radka i Emilki:)

P.S. Redakcja zwraca się z uprzejmą prośbą o niedopytywanie się o wersję angielską;)
.