Odkąd Polska wróciła do domu (Boruc samolotem, reszta pieszo) trzeba było zainteresować się inymi reprezentacjami.
O poranku oczywiście znojkowe śniadanie i oglądanie zestawienia kalendarzy Pirelli.

Reszta dnia spędzona na łonie przyrody. Pierwszy raz mogłam zrywać czereśnie powoli, bez stresu , że zaraz właściciel pogoni mnie swoim owczarkiem.
W związku z czym kolejne zdjęcie to fotka z serii "Gdzie jest Sikor?" Nic nie smakuje lepiej niż zebrane własnoręcznie, z narażeniem życia, czereśnie.
Na ostatnim zdjęciu pełna sielanka i odpoczywanie po imprezce.

Podsumowując weekend Salma Hayek jest najlepsza, a Dams powinien się wstydzić.
P.S. Na prośbę mojej mamy , bo w końcu "obiecałaś", wrzucam zaległe fotki kuchni i łazienki.
P.S.2. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Ojca Tato. Nie będę się rozpisywac , bo pierwszy raz od 4 lat mogłam osobiście złożyć Ci życzenia :)
English
None of my friends gets married, but I will write something anyway;)

So, between weddings we had a nice party going on. Of course, we had to watch soccer game - Euro 2008. Poland is not in the game anymore, so we had to find other team to team up with. Rusians have won and Dutches are going home. In the morning we had a nice breakfast and also girls started to give their opinion on all the Pirreli's calendars.
Anyway after the party, I spent some awesome time , relaxing in the garden. It was the first time, since I was little, that I could pick some cheeries without worring that the owner's dog will get me.

Today is Father's Day in Poland, so all the best to You Dad!!! Year ago I had a post about Father's Day, but now I'm here, so I can just visit You and give You my best wishes.
Last but not least, pics of my sunny-orange-medditerian kitchen and my fresh-green-apple-kind-of-bathroom.