Mapa odwiedzin

poniedziałek, 9 czerwca 2008

Ach co to był za ślub...


Ania Cebula musiała wyjść za mąż, żebym dodała post na blogu;)
Piękny to był ślub, a pani wizażystka miała wyczucie, że zaproponowała mi tusz wodoodporny. Świadkowa ma trudniej niż inni, bo stojąc w centrum wydarzeń musi lepiej maskować wzruszenie.
Nie obyło się bez paru niespodzianek. Wychodząc z kościoła czekała już karetka... Spokojnie wszyscy są cali i zdrowi. To jedyny taki przypadek , kiedy przez megafon karetki można było usłyszeć "Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia":) (ale swoją drogą, to ciekawe kto był na dyżurze, jak pół pogotowia przyjechało gratulować Państwu Młodym) Stawił się też cały zespół szantowy , żeby zaśpiewać w prezencie swój hit.
W drodze na wesele orszak samochodowy nie żałował klaksonu, problem polegał jedynie na tym, że kibice którzy przechodzili z flagami, odpowiadali na to "Polska Biało-Czerwoniiiii!!!". Jednym z moich ulubionych punktów kluczowych wesela był wjazd... tortu:) Wprawdzie niczym był on w porównaniu z tortem z wieczoru panieńskiego;) ale nadawał się, żeby na niego wytrzaskać pół karty pamięci w aparacie:) Jeśli chodzi o wróżby dla Państwa Młodych to "Wojtek ma za zadanie opiekować się dziećmi i czasem tańczyć dla Ani" a "Ania będzie chodzić z chłopakami na piwo i mecz":)
O północy tradycyjnie (to było moje pierwsze wesele, więc wierze na słowo, że to tradycja;) ) odbyły się oczepiny. Dementując plotki, chciałam oznajmić, że nie miałam żadnych wcześniejszych ustaleń z Panną Młodą jeśli chodzi o rzucanie welonu;) O uzgodnieniach między Wojtkiem i Jankiem też nic nie słyszałam, chyba, że "Dam Ci ze 100 kulek do paintballu-tylko nie rzucaj do mnie";) Podsumowując - wesele udane , Państwo młodzi piękni, świadkowie rezolutni, goście roztańczeni, tort sfotografowany/zjedzony, kibice znaleźli sposób, żeby zobaczyć mecz (patrz. plazma na zdjęciu), a Kubica wygrał.
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego młodej parze na nowej drodze życia!!! (mimo, że wciąż na Ligockiej;) )
-Świadkowa-

English Version

While I've been in the USA , my best friend wrote me an e-mail that she got engaged. So I missed, her engagement, but I would never missed her wedding, especially that I was supposed to be her maid of honour. I tried not to cry, but I couldn't help it (at least I had a waterproof mascara) There was a lot of surprises during the wedding, like an ambulance parked next to the church (nobody was hurt, just groom's friends made a nice surprise for him. Although I bet people were wondering, why there was nobody in the ER on Sunday afternoon;) ) There was also a nice performance for the newlyweds. The band that Groom is singing in, was performing after the mass. This day was also a day, when Polish national team was playing against Germans (soccer game- Euro 2008) , so whenever we were yelling, cheering and using the horn, to honour the married couple , people were yelling back "Go Poland!!!" ;)
Who knows me , knows that I'm a big fun of ... cakes:) So when the wedding cake arrived I took billion pictures of it. The main clue of the wedding party, is of course catching the bridal veil (it's the same what catching the bridal bouquet) and the groom's tie. If we have a game , of course I want to win it ;) so it was a priority to catch it. I did. Janek grabbed the tie. The official version is that I did no have any agreement with the bride;) I guess Janek did not have any agreement either, otherwise the groom would throw it to someone else ;) On the last pic , you can see that the weeding guests found the way to see the soccer game after all:)






7 komentarzy:

a pniewska pisze...

No jak to fajnie poczytac cos przyjemnego. Pozdrawiam serdecznie.

Sikorka pisze...

hello:)
no mała reaktywacja,bo aż wstyd:)
co tam nowego?
Jak wejdziesz znowu to pojawi się czerwona kropa na mapie w Anglii :)buźka

znajomy pisze...

kto się następny hajtnie?
bo bez tego pewnie nie będzie kolejnego wpisu na blogu... ;-)

Sikorka pisze...

eee no będą będą, chociaż z tego co widze to już kolejka się robi do ołtarza;)

Anonimowy pisze...

Aniu gratuluje bloga!Naprawde miło czasem coś poczytać co się u znajomch dzieje:)
pozdrawiam
Karolina G-S

Sikorka pisze...

Karolina, to jak Cię juz tu mam , to napisz też co nowego;)

Anonimowy pisze...

U mnie sie wiele dzieje, ledwo od 4 lat spłacamy mieszkanie a właśnie estesmy w trakcie kupowania i wykańczania domku:) na końcu świata, pod lasem w Borach Tucholskich, pod koneic lipca przyjeżdzam do Katowic z moimi małymi mężczyznami:):)Może uda nam się spotkać??to wtedy poplotkuemy