Mapa odwiedzin

poniedziałek, 22 listopada 2010

Powiem wprost: halloween i inne niespodzianki...

Za nim powiem o 3 niezwykłych rzeczach, które się wczoraj wydarzyły, pozwólcie, że przyozdobię tę straszącą pustką stronę internetu, w niemniej straszliwe zdjęcia.
Ogólnie wiadomo, że jestem ciągle zamerykanizowana a little bit, chociaż nie podoba mi się, że budują mi McDonalda pod domem i straciłam już swój "Tap Madl" akcent. Wciąż jednak bardzo chętnie biorę udział w wydarzeniach, które pachną krajem 50 Stanów. Wprawdzie minęło już parę tygodni od imprezy (klasyczny poślizg, charakteryzujący mojego bloga i klasyfikujący go w kategorii miesięczników) to jednak z przyjemnością umieszczę tu zdjęcia, rodem z dobrych horrorów klasy B. Sprawcą całego zamieszania była Monika z Piotrkiem. Kto nie wie, temu już piszę, że poznali się w USA, więc myślę, że jak mało kto, nadają się do organizowania Halloween Party, znając tamtejsze zwyczaje. Z resztą znajomość tematu była widoczna w szczegółach. Sztuczna pajęczyna na firanie, czarny obrus, mroczny świecznik itp., a także genialne dynie, dodały wszystkiemu profesjonalnego Halloweenowego uroku. Brakowały nam tylko dzieciaków przychodzących po cukierki, ale myślę, że da się to nadrobić w przyszłym roku. Jeśli nie, to myślę, że sami się przejdziemy w naszych strojach po osiedlu, więc strzeżcie się i już zbierajcie kasztanki i Kinder Bueno. A propos strojów, hmmm, myślę, że goście dopisali. Z resztą wystarczy spojrzeć na drugą fotografię. Do zdjęć najlepiej pozował Janek, ani razu nie mrugnął ;) Jedynie Jadzia miała pewne obawy co do noża, który niebezpiecznie dyndał nad jej głową. Jednak zdjęciem wieczoru jest oczywiście fotka nr 3. Dla osób o słabych nerwach proponuję zasłonić ją jakąś reklamą Google. Generalnie impreza była super. Uspokajam, nikt nie ucierpiał, mimo zabaw z nożem, jedynie ja prawie nie dostałam zawału, gdy Janek pierwszy raz "zaprezentował" mi swój strój.

Wracając jednak do trzech niezwykłych rzeczy... Wczoraj na świat przyszła Małgosia. Waży 4 kg i mierzy 59 cm. Rodzice - Bogusia i Marcin - są bardzo dumni. Trzymałam mocno kciuki za Bogusię i bardzo się cieszę, że jak to ona sama mówiła, nie jest już 2 w 1 i , że wszystko poszło super.

Wczoraj też kupiłam gazetę WPROST. W zasadzie normalnie nigdy jej nie kupuję, ale ten numer musiałam mieć. Nie chodzi o to, że jest w nim super artykuł o Lady Gadze i zaręczynach księcia Williama, ale o to, że pierwszy raz pojawiło się tam pod artykułem imię i nazwisko mojego brata. Mówiłam już, że mój blog to dla niego za niskie progi. Jak kraść to miliony, jak pisać to we WPROŚCIE. Na razie jest tam na stażu, ale myślę, że Tomasz Lis, oszołomiony jego talentem da mu jakąś szansę na sukces;) Wtedy na pewno nie będzie mnie stać na kolejną część "Z punktu widzenia brata"...

Wczoraj byłam też z Jankiem na sushi w naszym ulubionym sushi barze - Sakana. Jak zwykle jedzenie było przepyszne, a sushi masterzy dawali popis swoich umiejętności i poczucia humoru. Uśmiałam się jak dawno, a potem zjadłam m.in. maki z super ostrymi papryczkami w ramach zakładu.
Boże, jak człowiekowi smakuje potem woda. W drodze do domu powiedziałam Jankowi, że mam jakąś nieodpartą ochotę na szampana, tego samego którego piliśmy w ramach zaręczyn (Martini, szara etykietka na butelce). Myślałam nawet o tym, żeby może podjechać po niego do jakiegoś sklepu, ale stwierdziłam, że nie będę przesadzać, w końcu było już dość późno.
...Kiedyś na sto dni mojej znajomości z Jankiem, dostałam od niego sto tulipanów. Mój tata śmiał się wtedy, że jeśli miałby dać mamie tyle tulipanów ile dni ją zna, to musiałby przyjechać dwoma wagonami z Holandii... Wyobraźcie sobie moją minę, gdy wczoraj wróciłam do domu i zobaczyłam na stole wazon z tulipanami ( w środku jesieni???) no i to co było już całkiem dziwne... Szampana Martini (oczywiście z szarą etykietką - czasami sama siebie przerażam.) W każdym razie wczoraj stuknęło nam 100 dni małżeństwa!!! Niby nic, a jak miło jest świętować taką okazję. Stosując jednostkę mojego taty, życzę Ci Janku, wagonów tulipanów ze mną!!! :)

p.s. This was all Yesterday - and today Marc has his birthday - Happy Birthday Marc!!!

English version coming...

Brak komentarzy: