Mapa odwiedzin

niedziela, 11 grudnia 2011

Po prostu Praga

Listopad minął pod znakiem brak wpisu na blogu, a przecież byliśmy...w Pradze. Bardzo lubię to miasto, ale trzeba przyznać, że jest strasznie drogie. Naszym patentem na to cenowe przegięcie był Groupon. Zawsze jest to dodatkowa dawka adrenaliny czy wszystko będzie ok. Być może inaczej wyobrażaliśmy sobie pater owoców, który okazał się być kilkoma winogronami i dwoma małymi jabłkami (ja oczami wyobraźni widziałam już truskawki w czekoladzie), ale za to reszta bez zastrzeżeń. Hotel bardzo ładny i czysty, a kolacja 3-daniowa (ciągle w ramach kuponu) przepyszna. W piątek wieczorem wybraliśmy się na most Karola. Może nie było tak mgliście i tajemniczo jak 3 lata temu, ale w dalszym ciągu magicznie. Wyciągnęliśmy Madzię i Bartka na Mojito, które piliśmy w meksykańskiej restauracji "Cantina", gdy byliśmy pierwszy raz w Pradze, czyli generalnie wspomnień czar. Późnym wieczorem dołączyli do nas Marysia z Damianem, Agata z Niedźwiedziem i Aldona z Przemkiem. Integracja całej ekipy przebiegła dość szybko i radośnie, co zaowocowało paroma telefonami z recepcji. Obyło się jednak bez strat w ludziach czy w sprzęcie. Z resztą z naszych obserwacji wynikało, że oprócz nas w hotelu przebywali w większości Polacy, w ramach Grouponu, w związku z tym nie zszargaliśmy znacznie naszego wizerunku za granicą. Sobota minęła nam pod znakiem spacerów po starym mieście. Podzieliliśmy się na dwie grupy wycieczkowe i zwiedziliśmy zamek, klasztorny browar czy złote uliczki. Naszej uwadze nie umknął również sklepik z zabawkami, które pamiętaliśmy z dzieciństwa i wszystkimi bohaterami czeskich bajek z Krecikiem na czele. Wieczorem, już w komplecie, spotkaliśmy się na pyszne jedzonko na rynku, by potem odwiedzić gwóźdź programu - muzeum seksu. No cóż, jest to na pewno interesujące miejsce, a eksponaty potrafią zaskoczyć. Osobiście najbardziej podobało mi się krzesło przy wyjściu , które oceniało temperament każdego, kto na nim usiadł. Wprawdzie spodziewałam się, że mam trochę bardziej gorący charakter, ale zwalam wszystko na przemarznięte po całodniowym spacerze pośladki.
W niedzielę zwiedzaliśmy praskie getto żydowskie.
Przed wyjazdem ostatni oddech atmosferą miasta na jego rynku i do domu. Jeszcze raz dzięki Marysi i Damsowi, za to że udało im się zmotywować tak dużą ekipę do wyjazdu i wszystkim za super weekend.

English

In November we went to Prague and I did not mentioned it on the blog yet. Shame on me. I really like this city, but I must admit that it is terribly expensive. Luckily we had some coupons, which made it cheaper. It is always an additional dose of adrenaline, if they will work, but everything went perfect, although I had a different expectations regarding the welcome fruit plate. I imagine myself, strawberries in chocolate or something luxury instead of those two little apples and 5 grapes, but well, nobodies perfect. The Hotel was very nice and clean, and 3-course dinner (also included in the coupon) was delicious. On Friday evening we went to the Charles Bridge. Maybe it was not so vaguely and mysteriously as 3 years ago, but still magical. We drag Madzia and Bartek to the Mexican restaurant, for an awesome Mojito, which we drank, when we were in Prague for the first time. Later in the evening the rest of the group joined us in the hotel. So all together it was 10 of us. The integration of the entire group, went quite quickly and cheerfully, which resulted in a few phone calls from the reception. It seemed like the rest of the hotel's guests also came from Poland, using the same coupons, so at least we were not pain in the ass for Czechs, but only for our people.
On Saturday we took a walk through the old town. We divided into two groups and visited the castle, monastic brewery or golden streets. We also visited the old-school
shop with toys, which we remembered from the childhood and where they sell t-shirts with the Czech cartoons. In the evening we met for a delicious dinner on the market square and then we visited... the Museum of Sex. Well, this is certainly an interesting place. Personally I liked the chair, which assessed the temper of everyone, who sat on it. Well, I had thought that I'm more hot, than it said, but I blame my butt, which was kind of frozen after a day-long walk.
On Sunday we visited Prague's Jewish ghetto.
Before leaving the city, we took our last breath of the Prague's atmosphere and then we went home. Thanks again to Mary and Dams for motivating us to go for this trip and to anyone else for awesome weekend.

Brak komentarzy: