Mapa odwiedzin

środa, 25 kwietnia 2012

Gotowi czy nie - oto jestem!

 Łóżeczko z Allegro dostarczono w poniedziałek, a we wtorek Madzia z Bartkiem pomogli nam je złożyć. Generalnie składanie szło całkiem sprawnie, choć w pewnych momentach brakowało tylko melodii z serialu "Sąsiedzi" w tle. W środę rano pomyślałam, że skoro łóżeczko dotarło i stoi gotowe to mogę już ... urodzić. Podświadomość kazała mi wstać o siódmej rano i umyć włosy. Następna szansa na solidny prysznic może się przecież przydarzyć dopiero w okolicach 6 urodzin małego. Jeszcze nie wiedziałam wtedy, że po północy będę już trzymać go w rękach.
...Poród....
Chciałam opisać szczegółowo to wydarzenie, ale parę moich koleżanek jest aktualnie w ciąży i nie chcę ich wystraszyć, tym bardziej, że za późno, żeby się wycofać. W każdym razie Janek nie zemdlał, więc nie było chyba, aż tak źle.
Napisze tylko, że całość w niczym nie przypominała scen jakie znam z filmów. Nikt nie biegał w kółko i nie krzyczał "Podajcie gorącą wodę i ręczniki!!!". Zdążyłam jeszcze spędzić dzień w towarzystwie rodziców. Podczas obiadu robiłam co 10 minut przerwę na skurcz. Janek wrócił z pracy i pojechaliśmy do szpitala dowiedzieć się czy to już TO. Z kolei za nim mnie przyjęli na oddział musiałam wypełnić jakieś papierki. Wygląda to dość śmiesznie, kiedy kobieta, która rodzi, wypełnia formularze, ale cóż jak mus to mus.
No i przyszedł na świat. Głośnym krzykiem w środku nocy oznajmił swoje przybycie. Od tej pory staliśmy się 3 osobową rodziną.
Początki nie są sielankowe jak w reklamie Nivea, ale z każdym tygodniem lepiej się rozumiemy. Wiemy już na przykład co oznacza "łaa łaa łaa", a co "łaaaaaaaa".
W minioną niedzielę minął miesiąc odkąd Staś jest z nami. Z tej okazji wujek Adam z ciocią Marysią wkupili się w łaski przynosząc niesamowite prezenty. Na zdjęciu Staś w Jordanowej czapeczce. Nasza zaprzyjaźniona rodzina ze Stanów przysłała z kolei dwie koszulki - drużyny Baseballowej - Brewers i Footballowej - Badgers. Wszystkie bobasy z okolicy będą zazdrosne.
Na koniec jeszcze parę słów o Stasiu. Jego ulubione zajęcie to obserwowanie przez okno postępów budowy Stadionu Śląskiego. Wybacza również swoim rodzicom błędy, przez co nie czują się jak niewykwalifikowana opieka pielęgnacyjna.

Stasiu witaj na świecie!!!

P.s. 27.03.2012 skończyłam 29 lat. Pamiętam jak w liceum w ramach przedmiotu "Przygotowanie do Życia w Rodzinie" Pani Pawlus zapytała mnie kiedy chcę mieć dziecko. Powiedziałam, że jak będę miała 28 lat. Spojrzała na mnie surowym wzrokiem i powiedziała "No, ale nie później!"
Rzutem na taśmę udało mi się wypełnić obietnicę, rodząc na 5 dni przed 29 urodzinami.

Obchody urodzin zostały przesunięte na kwiecień. Wpadli znajomi z przepysznym tortem i "relaksującym" prezentem. Jeszcze raz wielkie dzięki !!!



English


On Monday we received the baby bed, which we ordered on-line. We put it together with our friends on Tuesday. On Wednesday morning I thought that since everything is arranged, I can ... give birth. My subconscious told me to get up at seven in the morning and wash my hair. The next chance for a solid shower might come, when my son will be 6 year old. I did not know then, that short after midnight, I will already hold him in my hands. 
Labor... I wanted to describe it in details, but a few of my friends are currently pregnant and I do not want to scare them. It is too late for them to quit now. Anyway, Janek did not faint, so perhaps, it wasn't that bad.

The whole thing was nothing like the scenes from the movies. No one was running around shouting "Hot water and towels!". I had lunch with my parents, just taking breaks every 10 minutes for a contraction. Janek came from work and we went to the hospital to make sure this is IT. Before they admit me to the ward I had to fill out some paperwork. It looks pretty funny, when the woman who gives birth, fills out all that forms, but what can You do.

Well finally, he was here. In the middle of the night he announced his arrival with a loud scream.
 

Beginnings are always hard, but every week we understand each other better. I already know, for example, what does "Whaa Whaa Whaa" and what "Whaaaaaaaa" mean. Last Sunday, it's been a month since Stas is with us. On this occasion, Uncle Adam and Aunt Mery brought amazing gifts with them. On the picture You can see Stas in Jordan cap. Our friends from the US sent Stas two awesome T-shirts: Brewers and Badgers one. Thanks again guys!!!
All the babies in the neighborhood will be jealous. Finally a few words about Stas. His favorite thing to do is watching construction of the soccer stadium through the window. He also forgives his parents all their mistakes, so they do not feel like they do not have qualification for the job.


Stas - Welcome to this world!!!

P. S. on the 27th of March 2012 I had my 29 birthday. I remember, when I was in high school, we had a subject called "Preparing for Life in the Family". Mrs Pawlus asked me when I would like to have a baby. I told her, that when I will be 28 years old. She looked at me and said "Ok, but not later."

I fulfilled the promise and gave birth 5 days before my 29th birthday.

Birthday celebrations were postponed until April. Friends came up with a delicious cake and "relaxing" gift. Thanks, the hole thing really means a lot to me!

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Wielkie gratulacje! No i wszystkiego najwspanialszego dla calej 3osobowej rodzinki :)))
/diana&radek&azjon

Sikorka pisze...

Dzięki Diana:) Jak będziesz w Polsce do zajrzyj do nas:) buziaki dla was

Anonimowy pisze...

Aniu gratulacje,Stas jest sliczny, ale sie usmialam z komentarza o Pani Pawlus! bardzo dobrze to pamietam. Ze mnie Pani Pawlus nie bylaby zadowolona ale tez juz musze zaczac myslec :) Serdecznie Cie pozdrawiam. Bogusia

Sikorka pisze...

No ja to pamiętam jak dziś. No i jak widać wzięłam sobie do serca;)
No, powoli zacznij myśleć nad tematem, chcemy przecież, żeby Pani Pawlus była dumna:)

frydzia dzidzia pisze...

Gratulacje, dopiero dzisiaj znalazłam twój blog.
Sciskam was wszystkich serdecznie Ewa Kowcz