Mapa odwiedzin

środa, 2 stycznia 2008

Przeżyć Sylwestra czyli Happy New Year!!!



No i przylazł, ten Nowy Rok:) Żeby mnie nie zaskoczył w domu, to szybko uciekłam na narty. Na niebieskich atomikach świat wydaje się bardziej,eee, bardziej...śliski:)
Podróż nie tak daleka, bo Ustroń to nie Val D'isere, ale śnieg to śnieg. Po za tym udało się wreszcie odwiedzić Panią Ratowniczkę i Śląską Góralkę w jednym- Kasię Ustroniankę. W tym momencie wielkie Thank you so much Kasi za gościnę w domku nad Wisłą.
Brat mi tu podpowiada, żeby napisać o tym, że pojechałyśmy do Cieszyna, to będzie, że odbyłam podróż zagraniczną:) No tak, do Czeskiego Cieszyna przed Sylwestrem ciągną pielgrzymki z Polski, by doposażyć się na tą wyjątkową noc (choć niektórzy to się wyposażyli chyba od razu na cały 2008) Oczywiście prawe obywatelki szukały kogoś na granicy, kto sprawdza dowody osobiste. Dopiero po chwili dotarło, że przeca niech żyje Strefa Schengen. Z tej okazji musiałam zrobić sobie zdjęcie z pustą budką graniczną :) (historyczna chwila)
W pakiecie wczasowym oprócz wycieczki do Cieszyna, znalazła się też wizyta w kurorcie Kaśki ( na fotce dzielnie czuwa na posterunku Ratownika), tam też (w kurorcie, nie na basenie) odbył się bal Sylwestrowy. Jednym słowem niech żyje bal i w cholerę kieliszków. Były życzenia i smsy, których połowa pewnie do teraz nie doszła.
Z ciekawostek, to w niedziele przed Sylwestrem, na mszy w schronisku ksiądz położył ręce na mojej głowie i po prostu zapytał "A Ty kiedy wyjdziesz za mąż???" Uznaję to oficjalnie za pierwsze Sylwestrowe życzenia;) Wracając na balangę, to po północy były fajerwerki, tańce, hulanki, swawole. Tu szacunek dla mocnych czterdziestek, bo im kto był starszy tym bardziej wymiatał na parkiecie.
Pierwszego dnia w roku okazało sie , że nie trzeba jechać do Anglii, żeby zrobić sobie fotkę w budce (co ja mam z tymi pustymi budkami?) i nie trzeba jechać z powrotem na Bahamy, żeby mieć zdjęcie w drzewie. Powrót do szarej rzeczywistości nie był łatwy, chociaż sylwestrowa atmosfera ciągnęła się za mną, aż do Katowic. W pociągu większość pasażerów jeszcze nie skończyła balować. Z tego powodu Pan Konduktor zaniechał sprawdzania biletów, bo większość załogi na pytanie kiedy wysiadają odpowiadała: "Za 0,7 l";)
Jakoś dojechałam cała i zdrowa , więc z Katowic życzę wszystkim tym, którzy weszli już odważnie w nowy rok i tym co jeszcze jadą pociągiem;) Szczęśliwego 2008!!!

English

Let me start with Happy New Year!!!

I've spent the end of 2007 and the begging of 2008 in mountains in my friend's house. Skiing, parting and having a good time was basically, what I was doing out there. Also visiting the country next to Poland for a second, to buy some cheap champagne, without even showing ID or Passport (we don't have to do it any more, even while we are crossing the boarder)
The priest, that you can see on the pic,and who I met before New Year's Eve, wished me to get married soon. That's a good and useful wish;)
Kate, this friend of mine, works in one of the resorts out there, so I could enjoy the pool and a hot tub. On this orange pic, you can see a little bit of her apartment in Ustroń (the name of the town)
Also the New Year's Party was organized at the resort.
The way back home by the train, was like being on the party. Some people out there, were still parting, obviously because they didn't wanna say bye to 2007 . I don't blame them, that was a good year , wasn't it?!:)

2 komentarze:

Ania P. pisze...

Hallo!
To zdjecie z Kaska to jak z okladnki jakiegos magazynu, bardzo fajne!
Pozdrawiam

Sikorka pisze...

no wiem, fajne kolorki:)co tam nowego u ciebie Anula?wyślij jakieś fotki to też wrzucę:)buźka