Mapa odwiedzin

sobota, 28 lipca 2007

Z bratowego punktu widzenia- cz.5

Miałem dzisiaj napisać jak to po kilku tygodniach pracy na basenie człowiek zaczyna nienawidzić wszystkiego co ma zamiar wejść do basenu, na zjeżdżalnię, czy do lazy river. Miałem napisać o tym jak to pływające dzieci potrafią zdenerwować każdego, wliczając w to nawet Ronalda MacDonalda. Miałem też napisać o tym jak długotrwałe stanie w wodzie powoduje utratę włosów na nogach, a to co zostanie zmienia kolor na blond (ogólnie rzecz biorąc od kolan w dół jestem Szwedem). Miałem napisać, ale nie napiszę, bo w takie dni jak ten trzeba pisać tylko o fajnych rzeczach. Dlaczego? Niech odpowiedzią na to pytanie będzie to zdjęcie:
Trek 1500, rower szosowy, lekki niczym mleczna Princessa i drogi niczym... polskie drogi. Do roweru dokupiłem też licznik, specjalne buty, które można wpiąć do pedałów i koszyki na bidon, które, aż wstyd się przyznać, pasują do koloru roweru. Zdążyłem też już go przetestować i po kilku minutach już wiedziałem, że chcę rzucić pracę i całe dnie spędzać na siodełku. Teraz świat stoi przede mną otworem, będę mógł zarówno zwiedzić najpiękniejsze zakątki stanu Wisconsin, jak i pojechać do sklepu po mleko w czasie krótszym o 4 minuty.

Po chwili zastanowienia stwierdziłem jednak, że to co zrobiłem zupełnie nie przystoi studentowi na Work&Travel, gdyż złamałem pierwszy niepisany punkt regulaminu W&T, który mówi: Za zarobione pieniądze kup laptopa. Gdy cię nie stać na laptopa kup jakieś inne urządzenie do którego potrzeba ładowarkę. Muszą teraz przeczytać czy za to przewinienie nie grozi mi wykluczenie z programu.

Wiem, że dzisiejszy wpis w zupełności nie przypominał felietonu, czy żadnych przemyśleń w stylu Dougie Housera pod koniec dnia, ale jak tu się rozpisywać, jak rower stoi pod ścianą i patrzy na mnie tym swoim błagającym wzrokiem z nadzieją na przejażdżkę. No nic, nie mogę mu odmówić. Życzcie mi szerokiej drogi!

8 komentarzy:

Aga pisze...

Od stania w wodzie zanikają włosy na nogach??Dzięki za cynk :D Mówię Ci, opatentuj to, otwórz z Sikor salon spa i trzepcie kasiorę na bezbolesnej depilacji :) A teraz, zgodnie z życzeniem felietonisty, szerokiej drogi! Jestem Twoją fanką.

Anonimowy pisze...

Szerokiej i bezpiecznej drogi oraz miłego nastroju życzą rodzice

znajomy Lance'a pisze...

Mam nadzieję, że razem z tym świetnym rowerem nie kupiłeś sobie żadnych "dopalaczy"... ;)
Ostatnio zastanawiam się czy słowo kolarz stało się synonimem słowa koksiarz. :(
A patrząc w tym roku na Tour, to się wszystkiego odechciewa...
Żeby nie zakończyć tak smutno - życzę szerokiej drogi, gumowych drzew, przyjaznych kierowców tirów i by towarzyszący Ci kolarz musiał sprawdzać czy masz jeszcze łańcuch ;)

kate&diana pisze...

Sikorscy teraz to już macie z górki :)) Pozdrawiam
k.r

Sikorka pisze...

No wiem, ale jakos az tak strasznie mi sie nie spieszy, chociaz troszki juz mi sie nie chce pracowac;)ni ma czasu na porzadny wpis ,ale w piatek mam pol dnia wolnego to walne jakas epopeje;)ze zdjeciami
buzka

Anonimowy pisze...

o jaa! myślę,że w tej "sportowej niedzieli" czy w "sport to fakt" do której pisywałeś przed odlotem teraz będziesz miał swoją stronniczkę!:)i to największą! pozdrowionka i do zobaczenia w Polsce!Ela Es

Anonimowy pisze...

hehe epopeja ze zdjęciami...
obiecanki cacanki!!! piątek dawno minął, a na blogu... jedno wielkie NIC

Sikorka pisze...

co racja to racja ,aparat u agi a ja miedzy pracami sprawdzam tylko na blogu jaka pogoda bedzie w moj nastepny dzien wolny, czyli srode. Laptop odmawia wspolpracy, a na tym kompie nie ma polskich liter ,ciekawe czemu:)Tyle wymowek na teraz:)