Mapa odwiedzin

niedziela, 1 lipca 2007

Z bratowego punktu widzenia-cz.2

Początkowo miałem pisać na Ani blogu tylko okazyjnie, ale nie mogłem pozostać obojętny na te pochlebne komentarze, szał fanów i Adasiomanię i nie chcę żebyście musieli zbyt długo czekać na kolejne moje wpisy (czytaj- nie mam żadnego życia towarzyskiego i po pracy nie mam nic lepszego do roboty :). A więc do dzieła
Nie żebym był rasistą, ale ostatnio czarn... Afroamerykanie bardzo działają mi na nerwy. Jest to chyba związane z tym, że w wodzie czują się jak ryba w... galarecie. Natura musiała jakoś wyrównać siły w przyrodzie i obdarzyła ich sprężynowymi ścięgnami Achillesa i umiejętnością rymowania na poczekaniu, ale nie była zbyt hojna jeśli chodzi o pływanie. Jak na razie brałem udział w 4 akcjach ratunkowych (wliczając przyklejenie plastra... 2 razy) i za każdym razem "moją ofiarą" był jakiś blek men. Ich niezwykła podatność na kontuzje i problemy z utrzymaniem się nad powierzchnią wody może wynikać też z faktu, że poruszają się stadami. Gdy płyną tzw. lazy river (lazy river- podłużny, u-kształtny zbiornik wodny, najczęściej zataczający koło, o charakterze leniowato-rzecznym, w którym strumień wodny napędzany jest mechanicznie, pozwalając na swobodne dryfowanie i poziome przesuwanie się osobników ludzkich leżących na pontonach- zaczerpnięte ze słownika języka angielskiego pod redakcją Adama S.) jest ich tak wielu, że rzeka zaczyna przypominać Morze Czarne. Robią do tego mnóstwo hałasu, krzyczą, przeklinają, wymachują rękami (rękoma?... ok, przyznam się, że jak omawialiśmy odmiany części ciała na polskim, musiałem być na jakiś zawodach), ale przynajmniej dzięki temu czuję się jak na koncercie 50 Centa.
Jak już jestem przy sprawach rasowo-narodowościowych to dodam, że zaczynam się powoli przekonywać do wschodniej części Europy i zachodniej części Azji. Jest wśród Rosjan (nawet przestałem mówić na nich Ruski) kilka pozytywnych wyjątków , chociaż i tak cały czas mam wrażenie, że jak mówią tą swoją cyrylicą to cały czas na coś/kogoś narzekają. Ukraińców musiałem polubić, w końcu razem robimy Euro2012. Jest też kilku Uzbeków, są całkiem sympatyczni, ale nie pamiętam jak się nazywają, bo ich imienia są dłuższe od mojego adresu. Ostatnio przysłuchiwałem się rozmowie w ich rodzimym języku i brzmi to mniej więcej tak, jak gdybym usiadł na klawiaturze i potem przeczytał co z tego wyszło. Spróbuje Wam zaprezentować: .ohjmubgfvgrjo..bk,hybbf,zhmrlenrteleknrsenkmhgcvlb rlijgtjhrjhkvrejht lerahrjegt vlrht. Najprawdopodobniej to coś znaczy. Ba, może właśnie napisałem początek jakiejś niezłej Uzbekistańskiej noweli.
Nie będę już tu więcej Wam czasu zabierać, nie można go marnować przed komputerem w wakacje. Dodam tylko, że Ania pewnie dzisiaj wróci późno w nocy. W ostatnim czasie, dosyć często wieczorami "delektuje się tą kolumbijską kawą";)

5 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Za wielka wody Wyyyy, za wielka woda jaaaaa :P:D
serdecznie pozdrowienia z WOJKOWIC!!! ;)

Anonimowy pisze...

nigga pleeeeeeeze!

Anonimowy pisze...

Adaś masz jeszcze jednego fana swoich wypowiedzi!!! Podoba mi się twój styl, o ile wiem co to ozn, bo Podkidacz ( pan z polskiego) na 3 miesiące przed maturą powiedział mi: "Ty się Kozubek lepiej na ustny przygotuj, bo pisemną i tak na więcej jak 3 nie napiszesz." To też wiem, że literatka ze mnie żadna. No, trzymam kciuki za Was.

P.S.: Sikorka też lubie kawkę ;-), mniamiu... A Enrique jest zajebisty, no i w Saturnie juz wykupili jego płyty... :-(
Buziaki
Pniewska Ania

Anonimowy pisze...

Jak zwykle gratuluje i jak zwykle pękałam ze śmiechu!!!!Mogę dodac,iż w jednej rzeczy czarnoskorzy są lepsi od nas czyli białasów nie muszę chyba tłumaczyć,pewnie sam o tym wiesz:):):)ufo

Anonimowy pisze...

Nie no jakoś ostatnio mam kosmate myśli nie wiem zupełnie dlaczego???meeeeeee